Jak co roku, już od czterech lat, motocyklowa trasa Rajdu śladami lubelskich bohaterów towarzyszyła trasie pieszej i konnej.
Wszyscy razem rozpoczęliśmy naszą wyprawę uczestnicząc we Mszy Świętej w Kościele pw. św. Izydora na Woli Wereszczyńskiej.
Następnie sformowaliśmy kolumnę motocyklową i poprowadziliśmy uczestników rajdu na pobliskie cmentarze, zaś za kolumną pieszą podążali uczestnicy trasy konnej.
Byliśmy uczestnikami poświęcenia odnowionego nagrobka Żołnierzy Ochrony Pogranicza Obwodu WiN Włodawa, gdzie złożyliśmy znicze i oddaliśmy hołd bohaterom.
Po uroczystościach wyruszyliśmy na trzy rajdowe trasy.
Motocyklowa część rajdu udała się w kierunku Sosnowicy, gdzie schyliliśmy głowy przed Tablicą Upamiętniającą Żołnierzy Korpusu Ochrony Pogranicza, odsłoniętą w październiku 2024 roku.
W tym miejscu usłyszeliśmy również historię Sosnowicy, związaną z Tadeuszem Kościuszką i jego nieszczęśliwą miłością do Ludwiki Sosnowskiej – córki hetmana Sosnowskiego. Ojciec nie zgodził się na związek córki z ubogim szlachcicem. Para próbowała uciec i zawrzeć małżeństwo, jednak została odnaleziona. Ludwika ostatecznie wyszła za mąż za Lubomirskiego, natomiast Tadeusz wyjechał do Ameryki. Lokalna legenda mówi, że gdyby nie wyjazd Kościuszki, Ameryka mogłaby nie odzyskać niepodległości.
Następnie udaliśmy się do Parczewa. Zapaliliśmy znicze przy pomniku ofiar reżimu komunistycznego oraz odwiedziliśmy miejsce dawnego posterunku milicji, gdzie odbyła się walka żołnierzy WiN.
Na miejscu wyjaśniono motywy oraz działania oddziału WiN, które przez niektóre środowiska bywają zakłamywane. Po krótkiej lekcji historii udaliśmy się pod Urząd Miasta, aby wykonać wspólne zdjęcie przy muralu.
W tym czasie trasa piesza dotarła już na metę rajdu. Otrzymaliśmy informację o zakończeniu marszu i wróciliśmy do miejsca spotkania – na metę rajdu w Zawadówce, gdzie odbyło się podsumowanie wydarzenia.
Trasa prowadziła przez piękne okolice Pojezierza Łęczyńsko-Włodawskiego i liczyła około 80–100 kilometrów.
W rajdzie uczestniczyło 10 motocykli i 12 motocyklistów. Biorąc pod uwagę niepewną pogodę oraz padający deszcz, można uznać to za sukces.
Wśród uczestników byli zarówno doświadczeni rajdowcy, jak i osoby, które po raz pierwszy przeżywały tego typu motocyklową przygodę. Podczas rajdu staraliśmy się opowiadać uczestnikom również o innych wydarzeniach motocyklowych, w których warto uczestniczyć.
Komandor Rajdu
Grzegorz Konasiuk